wtorek, 10 lutego 2015

ROZDZIAŁ 54


WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM!!!!!!!!!!!

-No okey chodzi o to, że.... -nie dokończył bo Harry mu przerwał.
-ROBERT! Choć ze mną
Spojrzałam na Zayn'a. Miał spuszczoną głowę.
-Na razie nie-powiedziałam,a Harry odszedł.-Zayn co chciałeś mi powiedzieć?-zapytałam patrząc na niego. On podniósł głowę i spojrzał się na mnie.
-Już nieważne-oznajmił i wstał. Chciał iść ale złapałam go za rękę i pociągnęłam by usiadł.
-Zayn powiedz-nalegałam, a on tylko wypuścił głośno powietrze. Cały czas patrzył się na swoje dłonie, którymi się nerwowo bawił. O co mu może chodzić?
-Chodzi o dziewczyny-powiedział, a ja momentalnie spoważniałam. Co im może być?
-Umarły jedynie Jas się obudziła-powiedział, a ja się rozpłakałam. Nie to nie prawda. Przytuliłam się do Zayn'a. 
-Żartujesz, prawda?-spojrzałam się na niego,a w jego oczach zobaczyłam łzy. Boże on mówi poważnie.
-Chciałbym by to był żart-powiedział poważnie, a ja się jeszcze bardziej rozpłakałam. Zayn zaczął mnie uspokajać i nawet mu to wychodziło. 
-Zayn?-zapytałam,a on się na mnie spojrzał-Dziękuję-powiedziałam to i dałam mu buziaka w polik. On się tylko uśmiechnął.
-Nie ma za co mała-oznajmił,a ja odwzajemniłam jego prześliczny uśmiech. Szczerze lubię jak na mnie mówi mała. Czuję się wtedy taka wyjątkowa. Taka kochana. Potem patrzyłam się na widok za oknem nadal wtulona do Zayn'a. Słyszałam jak jego serce bije. Zamknęłam oczy by wsłuchać się bardziej w jego bicie serca. W pewnym momencie usnęłam.....
-Roberta wstawaj-usłyszałam głos Malik'a. Zignorowałam go i dalej spałam.-Mała wstawaj już jesteśmy-powiedział. OMG!! Znów nazwał mnie mała. OMG!! Uśmiechnęłam się i otworzyłam oczy.
-Hej-przywitałam się
-Haj mała-uśmiechnął się i wiecie co? Znów nazwał mnie "MAŁA". Oh My Gad!! Boże ale fangirluje. Boże podniecam się jak jakaś nastolatka gdy jakiś chłopak, który jej się podoba powie coś do niej. Nie no Roberta ogarnij się. Powoli wyprostowałam się i wyjrzałam przez okno. 
-WoW-wyrwało mi się gdy zobaczyłam tłumy fanek za sobą usłyszałam cichy śmiech. Odwróciłam się i spiorunowałam Malik'a spojrzeniem. On szybko zamilkł i spojrzał się w drugą stronę. Uderzyłam go lekko w ramie po czym obydwoje wybuchliśmy głośnym śmiechem. 
-E! Gołąbki chodźcie już!-usłyszeliśmy za sobą.
-Już idziemy!-odkrzyknęłam po czym wstaliśmy i ruszyliśmy do wyjścia. Gdy wyszliśmy ukazało nam się "morze" fanek.  Zaniemówiłam gdyby nie to, że Zayn był za mną cofnęłabym się. 
-Mała co jest?-zapytał patrząc na mnie
-A nie nic-skłamałam. Ja mam wyjść do tego "morza" fanek? Co to to nie.-Zayn ja może jednak pójdę do autobusu-powiedziałam odwracając się. Malik się na mnie spojrzał pytająco i z rozbawieniem
-Czemu?-zapytał powstrzymując się od śmiechu
-Eh....No dobra ja się boję być w tłumie osób-odpowiedziałam i spuściłam głowę. Tak boję się być w tłumie. Boję się, że kiedyś mogę się zgubić. Spojrzałam smutna na Zayn'a, a on mnie przytulił
-Przy mnie możesz być bezpieczna-powiedziałam i dał mi buziaka w czubek głowy. Następnie objął mnie ramieniem w pasie i tak poszliśmy na basen.  Gdy weszliśmy do środka usłyszałam już krzyki reszty chłopaków. Uśmiechnęłam się pod nosem. Gdy podeszliśmy do basenu chłopaki spojrzeli się na nas. Na ich twarze wtargnął łobuzerski uśmieszek. Przewróciłam oczami i poszłam do leżaka jednego po czym zdjęłam sukienkę i od razu usłyszałam gwizdy na co przewróciłam oczami. Położyłam się na leżaku i na nos założyłam okulary, które miałam już wcześniej założone na głowę. Mam zamiar trochę się opalić. Słyszałam krzyki chłopaków i plusk wody. Nieraz zachowują się jak dzieci. Nagle poczułam dotyk mokrych rąk na brzuchu. Wzdrygnęłam się i szybko ściągnęłam  okulary. Moim oczom ukazał się Harry. No nie..Proszę wszystko tylko nie on. 
-Słucham cię?-zapytałam 
-Choć popływać-powiedział
-Nope-odpowiedziałam i powróciłam do poprzedniej czynności. Wtem poczułam jak się unoszę. Z niechęcią otworzyłam oczy i zobaczyłam kilka rzeczy pierwsza to taka, że nie miałam na nosie swoich okularów, druga to taka, że ktoś mnie niesie,a trzecie to taka, że tym ktosiem co mnie niesie to jest nie kto inny jak Harry. 
-Haroldzie na ten tychmiast mnie puść!!- krzyknęłam,a on się głupkowato uśmiechnął.
-Okey-powiedział i tak jak powiedziałam puścił mnie,a ja wpadłam do wody. Szybko wynurzyłam się z wody i spiorunowałam Harry'ego spojrzeniem...Dupek- pomyślałam. 
-Nie żyjesz Styles!-warknęłam w jego stronę, a on zaczął się śmiać w niebo głosy.
No ja go kiedyś zabije jak Boga kocham. Zayn mnie przytulił i zaczął uspakajać. 
-TO JEST WOJNA!!-krzyknęłam podnosząc palca wskazującego do góry,a wszyscy, którzy byli przy basenie wybuchli gromkim śmiechem. Zaczęłam się wyrywać Zayn'owi z uścisku.
-Zayn trzymaj ją bo ona chce mnie zabić,a ja jestem za piękny by umrzeć!- krzyczał Harry. Momentalnie reszta chłopaków ze śmiechem zaczęli mnie trzymać,a za to Loczek zaczął uciekać. 
-Jak mnie zaraz nie puścicie to zacznę piszczeć!-krzyknęłam,a chłopaki mnie puścili.-Good Boy-powiedziałam i wyszłam z wody i zaczęłam szukać Harry'ego. Znalazłam go z jakąś blondyną. Miałam chytry plan. Oj bardzo chytry. Podeszłam seksownym krokiem do Hazzy. Gdy byłam już blisko Loczka zawowałam
-Harry kotku! Oh tu jesteś!-krzyknęłam i podeszłam do niego i dałam mu buziaka w polik.
-Roberta?-zapytał trochę zdziwiony
-Tak kotku. Czemu wyszedłeś?-mówiłam z głosem smutnej pustej laleczki. Spojrzałam na tą blondynę i zmarszczyłam nos
-A ty to?-zapytała blondynka
-Ja jestem dziewczyną Harry'ego a ty to..?-oznajmiłam lustrując ją wzrokiem. Boże Harry co ty w niej widzisz plastik na pierwszy rzut oka. 
-Um..to ja już pójdę-powiedziała trochę zawstydzona laleczka i odeszła. Harry się odwrócił w moją stronę ze spojrzeniem mówiącym "WTF?!"
-Harry znajdziemy ci lepszą-oznajmiłam i odeszłam od niego. Wtem poczułam szarpnięcie. Pisnęłam i nim się zorientowałam zostałam niesiona przez Loczka do basenu. 
-Pożałujesz za to koteczku-powiedział, a ja zaczęłam się śmiać jeszcze głośniej. Zauważyłam, że nie ma chłopaków. Oj...jest źle..kto mnie uratuje przed Harry'm? Przecież on mnie zabija spojrzeniem
-Harry teraz to już mnie puść bo...um...muszę iść do toalety-powiedziałam z nadzieją. 
-Masz pecha-oznajmił 
-Harry kurde puść mnie!!-krzyknęłam najgłośniej jak tylko umiałam. Za to co teraz powiedziałam dostałam klapsa w tyłek. Nosz kurde! Wtem wpadłam do wody,a ze mną Harry. Gdy się wynurzyłam czekałam jak ten dureń też się wyłoni ale się nie wynurzył tylko pociągnął mnie za nogę. Na szczęście zdążyłam złapać powietrze. Gdy obydwoje się wynurzyliśmy Harry zaczął się śmiać szczerze mimo tego, że byłam na niego zła też się śmiałam
-Twoja mina najlepsza była mówiła "proszę nie zabijaj mnie"-na końcu udawał mój głos
-Ja wcale tak nie mówię!-oburzyłam się po czym znów wybuchliśmy głośnym śmiechem. 
-E! Gołąbki chodźcie już się zbieramy!-krzyknął Niall,a my od razu odkrzyknęliśmy
-No skoro musimy!
Od razu zaczęliśmy się śmiać po czym wyszliśmy z wody. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam wysuszyć włosy. Chłopaki już poszli do autokaru, a ja zostałam. Gdy wyszłam z szatni gdzie się suszy włosy zobaczyłam tłum fanek. Przestraszyłam się. Stanęłam jak słup i tak stałam. Otrząsnęłam się wtedy gdy poczułam wibracje w ręku. Spojrzałam na ekran i widniało tam zdjęcie Zayn'a. Szybko odebrałam.
-Zayn...proszę przyjdź..-powiedziałam po cichu,a po drugiej stronie usłyszałam jak Malik się rozłącza.  Stałam tak na środku holu i wpatrywałam się w tłum. Na nic nie reagowałam. Bałam się....Bałam się, że zaraz ten tłum wejdzie do środka i ja nie będę wiedziała gdzie iść. A co jeśli zaraz ktoś otworzy drzwi i ci wszyscy ludzie wejdą? A co jeśli oni już wchodzą? Wtedy poczułam jak ktoś mnie przytula. Przestraszyłam się i zaczęłam krzyczeć.
-Roberta to ja Zayn-usłyszałam. Spojrzałam się w górę i tak to był Malik. 
-Zayn?-zapytałam by się upewnić czy czasami moja wyobraźnia nie płata mi figli. 
-Tak kotku to ja-powiedział
-Dziękuję, że przyszedłeś-podziękowałam
-No ba, że przyszedłem nie jestem taki chamski by zostawić cię na pastwę tego tłumu-powiedział,a ja się w niego wtuliłam
-Co ja bym bez ciebie zrobiła?-zapytałam uśmiechając się
-Zgubiłabyś się w tłumie-zaśmiał się ,a ja go uderzyłam w ramie na co jeszcze głośniej zaczął się śmiać. Przewróciłam oczami na co wybuchł jeszcze głośniejszym śmiechem
-Zamknij się!-krzyknęłam zirytowana, a on tylko mnie objął ramieniem w pasie i poszliśmy. Nie znoszę tego Dupka -No w sumie nie znosisz bo ty go kochasz-usłyszałam cichy głosik, którego nie znoszę. Zaczęliśmy się kierować w stronę wyjścia. Gdy byliśmy już na zewnątrz cała się spięłam co Zayn wyczuł bo mnie mocniej do siebie przytulił. Gdy już byliśmy w autokarze poszłam na tył pojazdu gdzie był Louis i Harry. No nie..gorzej już być nie może. Wzięłam głęboki wdech. Usiadłam na fotelach i zaczęłam bawić się telefonem.
-Słyszałem, że boisz się tłumu-zaśmiał się Harry
-I co z tego?- spojrzałam na nich zdziwiona. Oni wybuchli głośnym śmiechem
-Jak można się bać tłumu mając koncerty?!-prawie krzyknął Louis
-Jak widać normalnie!-krzyknęłam. Szczerze wkurzyłam się trochę. 
-Nadal nie wiem jak tak można-zaśmiał się Harry. Zacisnęłam szczękę i dłonie złożyłam w pięść. Oni zaczęli się jeszcze bardziej śmiać. Nie wytrzymałam i się na nich rzuciłam. Zaczęłam ich bić dopóki nikt mnie nie odciągnął. Nadal się szarpałam. 
-Puść mnie!-krzyczałam i się szarpałam. 
-Nie-usłyszałam zachrypnięty głos. Zayn. Trochę się uspokoiłam. 
-Zasłużyli sobie!-oburzyłam się.
-Bo?-zapytalam Mulat
-Bo się ze mnie śmiali bo się boję tłumu-gdy to powiedziałam Zayn mnie puścił i podszedł do chłopaków. Coś im powiedział ale ja nie zrozumiałam co. Potem podszedł do mnie po czym mnie przytulił i szepnął do ucha ciche
-Przepraszam za nich
Dał mi buziaka w polik i pociągnął mnie za sobą. Uśmiechnęłam się szeroko. Znaleźliśmy się na początku tourbus'u. Usiedliśmy. Oczywiście ja przy oknie.Zaczęliśmy rozmawiać gdy nagle on zrobił pewien ruch, którego się nie spodziewałam.........


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
CHCIAŁABYM WAM BARDZOOOOOOOOOOOOO PODZIĘKOWAĆ ZA TYLE WEJŚĆ. GDY WESZŁAM NA BLOGGERA I ZOBACZYŁAM ILE WEJŚĆ BYŁO ZANIEMÓWIŁAM. PONAD 3700!!!!!!!!! JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!

niedziela, 1 lutego 2015

HAPPY BIRTHDAY HARRY!!!!!!!!

HAPPY BIRTHDAY HARRY!!!!!!!!


Nasz Harry ma już 21 lat!! OMG!! Jak patrze na zdjęcia Harry'ego z X-factora to płacze. Macie teraz pare zdjęć naszego Harolda ;)











środa, 28 stycznia 2015

ROZDZIAŁ 53


W połowie piosenki gdy stałam na środku sceny.....usłyszałam głośniejsze piski na widowni. Odwróciłam się śpiewając i zobaczyłam chłopaków. Teatralnie przewróciłam oczami i się zaśmiałam. Powróciłam do śpiewania. Gdy skończyłam odwróciłam się do chłopaków.
-Jak wiem to wy macie koncert po moim-powiedziałam i udał, że myślę. Chłopaki się zaśmiali.
- Ty serio? Nie wiedzieliśmy-zaśmiał się Louis. 

-Więc może dacie mi w spokoju skończyć koncert?-zapytałam patrząc na nich z bananem na twarzy.
-Ale najpierw coś ci pokażemy-powiedział Harry,a ja nie wiem czemu się przestraszyłam. Liam wziął mikrofon i zaczął mówić
-Więc tak Roberta tutaj są twoi fani tak jak i nasi fani. A żeby ci to udowodnić mamy dla ciebie niespodziankę.
Patrzyłam się na Liam'a, a po chwili usłyszałam krzyk widzów którzy mówili
-Kochamy cię Roberta!
Odwróciłam się w stronę widowni i mnie zatkało. Wielki napis, który powstał z innych małych kartek. Na widowni było napisane "KOCHAMY CIĘ ROBERTA I PAMIĘTAMY!!". Łzy mi napłynęły do oczu. Nie mogłam nic powiedzieć. Te wszystkie osoby nadal pamiętają o moim tweecie? Dla wyjaśnień jak nasz zespół się rozpadł ja napisałam "Ale nasza rodzina, którą zbudowaliśmy przez kilka lat nadal będzie istniała". To takie słodkie. Po chwili chłopaki mnie przytulili,a ja nadal płakałam. To było cudowne. Gdy trochę się uspokoiłam odsunęłam się od chłopaków i spojrzałam na widownie.
-Dziękuję wam wszystkim, że jesteście i pamiętacie i dziękuję też wam-odwróciłam się w stronę chłopaków-gdyby nie to, że mnie wspieraliście to by mnie teraz tutaj nie było. Więc jeszcze raz dziękuję wam wszystkim!-podniosłam rękę z mikrofonem do góry,a fani zaczęli krzyczeć. Potem chłopaki zeszli ze sceny,a ja dokończyłam swój koncert. Gdy zeszłam ze sceny byłam wykończona. Po mnie weszli chłopaki. Ja siedziałam na kanapie i patrzyłam nowości w internecie. Wtedy w oczy rzuciła mi się jakaś strona plotkarska.  Z ciekawości weszłam na nią i zobaczyłam wielki nagłówek: "Czyżby niejaka Roberta Pardo była w ciąży z Zayn'em Malikiem?". Gdy to przeczytałam wybuchłam nie pohamowanym śmiechem. Do pomieszczenia weszła Lou. 
-Co cię tak rozśmieszyło?-zapytała z ciekawością
-To-powiedziałam i pokazałam jej ta stronę. Lou też wybuchła śmiechem,a ja wraz z nią. 
-Jak sądzisz córeczka czy chłopczyk?-zadrwiła
-Bliźniaczki-zaśmiałam się
-Zayn na pewno się ucieszy-powiedziała Lou. Obydwie płakałyśmy ze śmiechu. Tak nas to rozbawiło, że zaczęliśmy szukać innych śmiesznych plotek. Na jednej stronie było, że ja już mam dziecko z którymś z chłopaków,a to byłam ja z moim braciszkiem. Nie wierze, że te portale plotkarskie mają takie pomysły. Potem pogadałam z Lou. Nawet się fajnie z nią rozmawia. Gdy chłopaki już kończyli wyszłam z garderoby i zobaczyłam ich jak wybiegają za drzwi.
Rzucili się na mnie. Ja, że mała drobna dziewczynka nie poradziłam z piątką napakowanych chłopaków na swoim ciele upadłam. 
-Chłopaki gnieciecie mnie!-krzyknęłam wiercąc się. Gdy chłopaki ze mnie zeszli Lou wyszła z mojej garderoby i spojrzała się na mnie,a potem na Zayn'a. Podeszła do mnie i złapała mnie za brzuch.
-Uważajcie bo Roberta jest w ciąży-oznajmiła prawie wybuchając śmiechem. Chłopaki się na nas spojrzeli jak na idiotki.
-No tak nie dziwcie się jestem z Zayn'em w ciąży-potwierdziłam i podparłam się o biodro i zrobiłam poważną minę. Zayn był cały blady,a reszta chłopaków się na mnie patrzyli ze zdziwieniem. Spojrzałam się na Lou i obydwie wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
-Roberta na portalu plotkarskim znalazła plotkę, że jest w ciąży z Zayn'em-wytłumaczyła.
-To musieliście nas tak straszyć?-zapytał Niall
-A mnie w szczególności?-zapytał Zayn łapiąc się za serce. Odpowiedziałam mu śmiechem.

                                              ~*~
Jedziemy teraz tour busem do kolejnego miasta. Ja siedzę na fotelu i patrzę za okno. Ciekawe co teraz robią moi rodzice i ciekawe jak z dziewczynami. Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos Zayn'a.
-Roberta....-spojrzałam na niego-chodzi o te plotki- zaczął. Usiadł obok mnie i spojrzał na mnie. 
-Słucham-powiedziałam spokojnie
-Chodzi o to, że teraz będą na całą naszą 6 plotki i niektóre nie będą miłe-spojrzał się w głąb moich oczu,a ja czułam, że zaraz zwymiotuje.-Albo będą też ciebie hejtowali i my nie chcemy byś te wszystkie hejty wzięła do siebie-tłumaczył
-Zayn spokojnie wiem jak to jest być hejtowaną już nie raz byłam-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
-Nie chcę byś cierpiała-spuścił głowę, a ja go przytuliłam. Na początku był zaskoczony moim gestem ale po chwili go odwzajemnił. Kocham się do niego przytulać. 
-Choć coś zjeść-powiedział lekko mnie od siebie odsuwając. Pokiwałam głową na tak i wstaliśmy. Powędrowaliśmy do kuchni gdzie była reszta chłopaków. Ja wzięłam sobie banana i zaczęłam jeść,a Zayn zrobił sobie musli z jogurtem. 
-Roberta zjedz coś normalnego-powiedział Liam
-Jem banana-odparłam i wzięłam kęs
-Ale mi chodzi o to żebyś zjadła na przykład jakąś kanapkę, a nie na owocach żyjesz-pouczył mnie ja tylko przewróciłam oczami. Oparłam się o blat i patrzyłam na uśmiechniętych chłopaków. Vici pewnie już poszła spać. Wtedy pomyślałam o dziewczynach. Szybko zjadłam owoc i pobiegłam po mój telefon. Zadzwoniłam do mamy. Odebrała po dwóch sygnałach.
-Cześć słoneczko-powiedziała promiennie
-Cześć mamo jak tam u was?-zapytałam 
-U nas dobrze,a opowiadaj co u was?-oznajmiła
-U nas dobrze postaram się zdobyć naszego koncertu filmik i zobaczysz wszystko...a teraz powiedz co u dziewczyn, byłaś u nich?-zapytałam bawiąc się palcami
-Byłam i nadal są w śpiączce. Nic poważnego nie jest-odpowiedziała,a mi łzy napłynęły do oczu. 
-Mamo jak będziesz wiedziała coś więcej to daj znać-powiedziałam łamiącym się głosem
-Roberta słonko nie płacz wszystko będzie dobrze-pocieszała mnie
-Wiem dziewczyny są twarde i silne-uśmiechnęłam się
-Słuchaj słonko ja kończę bo Mig zaczyna płakać trzymaj się- oznajmiła
-Do zobaczenia pozdrów tam wszystkich
-Ty też pozdrów wszystkich-poinformowała i rozłączyła się. Z ledwością powstrzymania się od płaczu. Poszłam do chłopaków.
-Macie pozdrowienia od mojej mamy-oznajmiłam smutno i się odwróciłam. Rozpłakałam się. Poszłam usiąść na fotelach. Nogi podkurczyłam i polik oparłam o kolana. Łzy spływały po moich policzków mocząc mi przy tym kolana. Zamknęłam oczy i od razu zobaczyłam mnie z dziewczynami. Bardziej się popłakałam. Wtem poczułam dotyk na ramieniu.
-Roberta co się stało?-usłyszałam głos Harry'ego. Spojrzałam na niego.
-Tęsknię za dziewczynami-powiedziałam łamiącym się głosem. Hazz od razu mnie przytulił,a ja się w niego wtuliłam. Potrzebowałam teraz tego. Po kilku minutach się uspokoiłam. Zrobiłam się śpiąca więc postanowiłam położyć się spać.
-Harry ja idę spać-poinformowałam
-Dobrze, dobranoc-użyczył mi i dał mi buziaka w polik. Powędrowałam do łóżka i się na nim położyłam. Zasłoniłam się i zamknęłam oczy. Po chwili odpłynęłam. 

                                              ~*~
Otworzyłam oczy. Odwróciłam się w stronę zasłon i zobaczyłam Zayn'a. Uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie.
-Dzień dobry-przywitał mnie z uśmiechem na twarzy.
-Hej-odpowiedziałam i też się uśmiechnęłam. Przeciągnęłam się. Spojrzałam na miejsce gdzie był Zayn i już go nie było. Zdziwiłam się. Zeszłam z łóżka i poszłam do kuchni napić się soku. Nalałam go sobie do szklanki. Wypiłam duszkiem i odłożyłam szklankę. Nie mam dziś na nic ochoty. Chętnie bym poleżała sobie przez cały czas. Wtem usłyszałam głos Niall'a.
-Roberta!
-Słucham cię Niall-spojrzałam na niego
-Zagrasz ze mną na gitarze?-zapytał z słodkimi oczkami
-Okey ale muszę coś zrobi-powiedziałam i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności. Następnie jak byłam gotowa poszłam ze swoją gitarą do Niall'a. Ja jeszcze swoją szybko nastroiłam i zaczęliśmy grać jakieś piosenki. Było fajnie. Szczerze mówiąc jeszcze z nikim nie grałam na gitarze zawsze sama grałam. Wymyślaliśmy jakieś tam krótkie fragmenty piosenki. Ja je wszystkie zapisywałam. Gdy zagrałam wszystkie zapisane nuty wyszła jakaś  śmieszna muzyka. Zaczęliśmy się głośno śmiać. 
-Roberta Niall! Chodźcie na chwile!-usłyszeliśmy głos Simon'a. Spojrzeliśmy się na siebie i szybko wstaliśmy. Wszyscy byli przy wyjściu tourbusu. Gdy dotarliśmy Simon się spytał
-Roberta do ciebie należy ta decyzja-powiedział poważnie,a ja się przestraszyłam. Każdy się na mnie patrzył
-Chcesz iść z tymi idiotami na basen?-zapytała, a ja na początku nie wiedziałam o co chodzi ale po chwili uśmiechnęłam się i powiedziałam 
-Tak!
-Yeh!-chłopaki krzyknęli,a Simon i ja zaczęliśmy się śmiać
-No to jedziemy na basen!-oznajmił Cowell,a każdy krzyknął z zadowolenia. Każdy pobiegł by się przebrać. Ja ubrałam taki kostium. Na to jeszcze założyłam taką sukienkę. Chłopaki założyli takie same ubrania jakie mieli na sobie od rana. Usiadłam na fotelach,a obok mnie Zayn. Spojrzałam na niego pytająco. 
-Hej-powiedział uśmiechając się
-Hej?-trochę zdziwiłam 
-Mogę usiąść?-zapytał,a ja spojrzałam na fotel, na którym siedzi,a potem na jego twarz.
-Wiesz nie, nie możesz na fotelu, na którym siedzi-powiedziała sarkastycznie. Ahh...te moje sarkazmy nadal się mnie trzymają
-Ahh...no tak głupi jestem-oznajmił i lekko się uderzył w głowę
-No może trochę. A teraz mów co chcesz-powiedziałam patrząc na niego oczekująco
-Ja? Ja nic nie chce-powiedziała trochę spięty. Ta nie nic nie chce. Tylko mi się wydaje, że zachowuje się jak głupi,a nie on głupi zawsze jest.
-Zayn mów o co chodzi-oznajmiłam trochę wkurzona
-No okey chodzi o to, że....




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
DA DA DAAAAM !!!
PRZYCHODZĘ Z NOWYM ROZDZIAŁEM W TYM ROKU!!!
MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIĘ PODOBA
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 20 grudnia 2014

Info

Nie wiem dokładnie kiedy wstawie rozdział gdyż mi się komputer zepsół i nie mam jak napisać a na telefonie troche trudno pisać. Ale nie kończe tego bloga. Więc do zobaczenia.

niedziela, 16 listopada 2014

ROZDZIAŁ 52


Wtem usłyszeliśmy piski dziewczyn..... Odwróciłyśmy się w stronę, z której dochodziły piski i zobaczyłyśmy Harr'ego, Niall'a w.....bokserkach. A za nimi fanki. Ja z Vici się przestraszyłyśmy i zaczęliśmy biec w stronę naszych pokoi. Za nami wbiegli chłopaki. Zamknęli drzwi. Za drewnianą powłoką było słychać piski. Ja z Vici zaczęłyśmy się śmiać. Harry i Niall zsunęli się po drzwiach i odetchnęli głośno. Ja spojrzałam na Justic i znów wybuchliśmy gromkim śmiechem.  
-Bawi was coś?-zapytał Niall. My pokiwałyśmy głowami na "tak". 
-Śmiejesz się z kolegi-zapytał Zayn? Odwróciłam się za siebie. Przewróciłam teatralnie oczami.
-Wiesz tak-odpowiedziałam zakładając ręce na klatce piersiowej
-Ooooo śmieje się z kolegi*- nie wytrzymałam i wybuchłam jeszcze większym śmiechem. Zwinęłam się ze śmiechu. Zayn do mnie podszedł i zaczął mnie łaskotać. Szybko się od niego odsunęłam. Co chce się bawić z tą rzeczą?
-Co ci?-zapytał
-Ja jestem rzeczą?-zapytałam patrząc na niego. Wszyscy się spojrzeli na nas.
-A o to ci chodzi-powiedział 
-Nieee mi o to nie chodzi-oznajmiłam sarkastycznie 
-Rozmawiałem z Louis'em o marchewkach-i w tym momencie zrobiło mi się głupio. Spuściłam głowę, a Zayn mnie przytulił. Głupio się czuję. 
-Pewnie pomyślałaś, że gadamy o tobie?-zapytał Louis
-Tak...-powiedziałam trochę odsuwając się od Zayn'a.
-Głupiutka-zaśmiał się Zayn i Louis. Po chwili każdy w pomieszczeniu się śmiał. Nie no ale śmieszne. Nagle w pokoju pojawił się Simon. Też zaczął się śmiać
-Ale z czego się śmiejemy?-zapytał Cowell. Ja się lekko uderzyłam w czoło. 
-Nie bij się bo pomyślą, że Zayn cię pobił-oznajmiła Vici. Zayn się na nią spojrzał morderczo. 
-O widzisz już chce mnie pobić-oznajmiła śmiejąc się
-Zayn spróbuj ją tknąć-ostrzegł go Liam przytulając dziewczynę. Ooo jakie to słodkie.
-A ty spróbuj tknąć Robertę-pogroził Zayn Liam'owi palcem i mnie mocno przytulił. Przyznam trochę się dusiłam.
-Zayn dusisz mnie-wydusiłam 
-Oj sorka-powiedział puszczając mnie. 
-Okey koniec tych wygłupów. Za godzinę macie próby-oznajmił i wyszedł. Aha? To nie mógł tak od razu? Ja to nie rozumiem Simon'a. Ale w sumie kto go rozumie? Nie wiem ale mniejsza. Poszłam do swojego pokoju by się jakoś ubrać by mi było wygodnie i chłodno. Nie wiem co dokładnie będziemy robić na tej scenie a znając chłopaków na pewno nie będzie nudno. Ubrałam się w czarną bokserkę i czerwone spodenki. Na nogi założyłam czarne anty vansy.  Włosy związałam w nieładną kitkę. Wyszłam z pokoju i poszłam do salonu. Tam już wszyscy byli nawet Paul. 
-Gotowa?-zapytał Zayn
-Chyba tak-oznajmiłam patrząc na siebie z góry na dół. Zayn do mnie podszedł i mnie objął ramieniem.
-No to w drogę kotku-oznajmił dając mi buziaka w polik. Poczułam fajne uczucie w brzuchu. Czyżbym się zakochała? -No ba Roberta! Ty się w nim zakochałaś i twoje pikadełko właśnie ci to uświadamia!-słyszę cichy głosik w głowie. Ruszyliśmy w stronę wyjścia. Ale nie tego co inne osoby nim wchodzą o nie. My wyszliśmy wyjściem "dla VIP-ów" czyli wyjściem ewakuacyjnym. Co za zaszczyt no nie? Heh ale w sumie nawet nie takie straszne to wyjście. Miało normalne drewniano szklane drzwi. To już plus. Poszliśmy do auta. Jechaliśmy i się dużo śmialiśmy. Po godzinie jazdy dojechaliśmy pod scenę. Była duża co ja gadam była wielgaśna. Nigdy takiej nie widziałam. Patrzyłam się na nie z zachwytem. Podeszła do mnie Vici.
-WOW-powiedziałam patrząc cały czas na budowle.
-Dokładnie-poparła mnie moja przyjaciółka
-Nigdy na tak wielkiej scenie nie grałam. 
-A to niby największa scena na świcie
-Madison Square Garden-oznajmiłam patrząc nadal na to cudo. Potem weszliśmy do środka. Chłopaki gdzieś pobiegli, a ja z Vici podziwialiśmy wnętrze sceny w, której ja i chłopaki będą grali.Bałam się trochę występować. I też boję się, że ci wszyscy, którzy przyjdą na koncert mój to, że oni na prawdę przyszli tylko dla chłopaków. Obawiam się tego najbardziej.
-Roberta co się stało?-zapytała Vici
-Boję się..-spuściłam głowę,a moja towarzyszka mnie przytuliła. Miałam ochotę płakać. 

                                                 ~*~
Chłopaki jak sądziłam wygłupiają się więcej niż ćwiczą. Ja siedzę na jednym z krzeseł i przypominam sobie jak to było gdy ja jeszcze koncertowałam. Ach te czasy gdy ja i mój dawny zespół razem graliśmy koncerty. Wtedy to były czasy. Z moich wspaniałych zamyśleń wyrwał mnie Liam. 
-Roberta zrobisz mi zdjęcie?-zapytał
-Spoko-odpowiedziałam biorąc jego telefon. On się ustawił przy napisie "Madison Square Garden". Zrobiłam mu zdjęcie. Podałam mu telefon i poszłam do mojej garderoby. Usiadłam przed lustrem i patrzyłam się w moje odbicie.
-A co jeśli oni przyjdą tylko dla chłopaków?-zapytałam sama siebie.
-Oni nie przyszli tylko dla nas-usłyszałam głos Harr'ego.
-Ale Harry to wy jesteście bardziej sławniejsi ode mnie-powiedziałam łamiącym się głosem. 
-Roberta to twoi fani przychodzą na koncert-powiedział kucając obok mnie. Ja się na niego spojrzałam.-Fani też chcą twojego występu. Jestem tego pewien, że gdy wejdziesz na scenę to przywitają cię z oklaskami-uśmiechnął się do mnie pokazując też przy tym swoje słodkie dołeczki.
-Skąd możesz wiedzieć?-zapytałam
-Jestem na twetter'ze.-zaśmiał się,a ja do niego "wysłałam" przyjacielski uśmiech.Wstałam i go przytuliłam. Potem ja miałam mieć próbę. Tym razem to chłopaki siedzieli, a ja ćwiczyłam. Cały czas się denerwowałam. Gdy zaczęłam śpiewać jedną piosenkę coś w środku mi tak jakby nacisnęło przycisk "STOP". Przestałam śpiewać i patrzyłam się tylko w jeden punkt. Wypuściłam swój mikrofon z ręki. Nagle poczułam szarpnięcie.
-Roberta!-usłyszałam głos Zayn'a. Nic nie powiedziałam. Po prostu stałam tam tak bez ruchu i patrzyłam się w jeden punkt. Zawsze tak mam gdy się przed czymś bardzo stresuje. Poczułam, że się unoszę. Widziałam tylko jak się przemieszczam. nagle poczułam coś miękkiego. Leżałam. W pewnym momencie odleciałam.....
   Otworzyłam oczy i zobaczyłam zmartwione miny chłopaków. 
-Czemu tu leżę?-zapytałam
-Coś ci się stało podczas próby-oznajmił Niall
-A to..zawsze tak mam jak czymś się bardzo stresuje-oznajmiłam siadając. 
-Nie masz się czym stresować-oznajmił Liam
-My też się stresujemy-oznajmił Louis
-Ale po was tego nie widać-zdziwiłam się
-Ukrywamy to-uśmiechnął się do mnie Zayn. 
-Ciekawe-oznajmiła Vici. Nawet jej nie widziałam. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do pomieszczenia, w którym się znajduje. To była jakaś kobieta.
-Roberto poznaj naszą i od teraz twoją stylistkę Lou-oznajmił Zayn. Wstałam i podeszłam do kobiety i podałam jej rękę i mówiąc swoje imię,a ona uścisnęła moją dłoń i też powiedziała swoje imię. Wydawała się być fajna. Uśmiechnęła się przyjaźnie co ja odwzajemniłam.  Może będę z nią miała wiele różnych wspólnych tematów. 
-Więc tak mamy jeszcze dwie godziny-oznajmiła Lou. WOW to ja tak długo spałam? Nie no podziw. 
-Czyli mamy już się szykować?-zapytałam, a chłopaki wybuchli śmiechem. Zdziwiłam się. 
-Co ty my jeszcze mamy godzinę wolnego-oświecił mnie Harry. 
-No to ja idę się przejść-powiedziałam po czasie. Wyminęłam wszystkich i wyszłam. Poszłam na scenę. Będę się przygotowywać ile się tylko da. Ten koncert ma być najlepszym koncertem jak dla mnie. Weszłam na scenę. Wzięłam butelkę wody i udawałam, że to mikrofon. Zaczęłam śpiewać Jako pierwsze "Inevitable". Gdy skończyłam usłyszałem brawa. Rozejrzałam się i zobaczyłam Louis'a. Mimowolnie się uśmiechnęłam. On odwzajemnił uśmiech. Wszedł na scenę
-Znasz może Over Again?-zapytał ni z gruszki ni z pietruszki
-Znam,a co?-zdziwiłam się
-Zaśpiewamy?-spojrzał się na mnie
-Ale, że najpierw ty potem ja i na refren razem?-zapytałam
-Tak-odpowiedział. Zaczął śpiewać.

Louis:
Said I’d never leave her cause her hands fit like my T-shirt,
Tongue tied over three words, cursed.
Running over thoughts that make my feet hurt,
Bodies intertwined with her lips

Ja:

Now she’s feeling so low since she went solo
Hole in the middle of my heart like a polo
And it’s no joke to me 
So can we do it all over again?


All:

If you’re pretending from the start like this, 
With a tight grip, then my kiss
Can mend your broken heart
I might miss everything you said to me
And I can lend you broken parts
That might fit like this
And I will give you all my heart 
So we can start it all over again


Teraz ja zaczynałam pierwsza.

Ja:
Can we take the same road two days in the same clothes
And I know just what she’ll say if I can make all this pain go
Can we stop this for a minute?
You know, I can tell that your heart isn’t in it or with it


Louis:

Tell me with your mind, body and spirit
I can make your tears fall down like the showers that are British
Whether we’re together or apart
We can both remove the masks and admit we regret it from the start


All:

If you’re pretending from the start like this,
With a tight grip, then my kiss
Can mend your broken heart
I might miss everything you said to me
And I can lend you broken parts
That might fit like this
And I will give you all my heart
So we can start it all over again?
I znów ja zaczynałam

Ja:
You’ll never know how to make it on your own
And you’ll never show weakness for letting go
I guess you’re still hurt if this is over
But do you really want to be alone?


Loui
s:
If you’re pretending from the start like this,
With a tight grip, then my kiss
Can mend your broken heart
I might miss everything you said to me


All:
And I can lend you broken parts
That might fit like this
And I will give you all my heart
So we can start it all over again?
If you’re pretending from the start like this,
With a tight grip, then my kiss
Can mend your broken heart
I might miss everything you said to me
And I can lend you broken parts
That might fit like this
And I will give you all my heart
So we can start it all over again?

Spojrzałam się na niego. 
-Over Again?-zapytał,a mi z oczu poleciały łzy nawet nie wiem czemu. Uciekłam ze sceny płacząc. Już wiem czemu wybrał tą piosenkę. Nagle na kogoś wpadłam. Spojrzałam kto to i zobaczyłam Niall'a. 
-Co się stało?-zapytał blondyn. Ja bez słowa się w niego wtuliłam. 
-Louis...-zdołałam powiedzieć tylko to. Niall mnie mocniej do siebie wtulił. 

                                          ~*~
BEZ TORBY
Za dziesięć minut mam koncert. Jestem ubrana w to. Bardzo się stresuję. Boję się, że mogę zapomnieć słów albo pomylę kroki taneczne. Stoperówki włożyłam do uszu,a mam je zaczepione za stanik. Cały czas powtarzam sobie treść piosenek. Zayn do mnie podszedł.
-Dasz rada mała-przytulił mnie i potem dołączyła się reszta.
-Roberta! Pod scenę!-usłyszałam z głośników. Wzięłam głęboki wdech i wyszłam z garderoby. Poszłam pod scenę zabierając po drodze swój mikrofon. Weszłam pod scenę. Przez stoperówki słyszałam jak dla mnie ciche krzyki. Krzyczą...zaraz...moje imię? Serce mi się ścisnęło. A jednak ktoś chce mojego koncertu. Nagle wyjechałam na scenę. Przywitali mnie z oklaskami i piskami.
-Witam was!!-krzyknęłam do mikrofonu.-Chcecie bym zaśpiewała?!?!-znów krzyknęłam i wystawiłam mikrofon do widowni. Wszyscy krzyknęli "tak". Usłyszałam muzykę do "El mundo detras". Zaczęłam śpiewać. Wyjęłam jedną sluchawkę. Słyszałam jak inni śpiewają.To takie cudowne uczucie. Gdy skończyłam śpiewać podeszłam do schodów i usiadłam na nich. Zaczęłam śpiewać "Ingenua". Zawsze na tej piosence płaczę. W połowie mojego śpiewania łzy mi się cisnęły do oczu gdy spojrzałam na widownie to się rozpłakałam. Gdy skończyłam wzięłam głęboki wdech.
-Przepraszam, że się tak rozkleiłam. Chciałabym podziękować wszystkim co są tu ze mną i w ogóle są ze mną i wspierają co dnia. Ale największe podziękowania to należą się moim przyjaciołom. Teraz zaśpiewam Ya No"!!-krzyknęłam na końcu,a cała widownia krzyknęła i pisnęła. Weszłam po schodach na platformę i tam zaczęłam śpiewać i tańczyć. Po tym śpiewałam "Extranjera". W połowie piosenki gdy stałam na środku sceny...

_________________________________________________________________

*-Tak mój kolega do mnie powiedział i mi się to spodobało.

czwartek, 23 października 2014

ROZDZIAŁ 51


 Nie miałam ochoty na nic...Ale może jak pójdę do chłopaków to może mi się polepszy? Zaryzykuję.  Wstałam i poszłam do chłopaków. Siedzieli na fotelach. Ja usiadłam na jednym z wolnych. Siedziałam koło Zayn'a i Louis'a. O czymś rozmawiali. Tylko nie wiem o czym....Hmmm... może o swojej trasie koncertowej. Zaraz. Przecież ja nie mam żadnych nowych piosenek. 
-Simon jest w tym autobusie?-zapytałam chłopaków
-Nie a co?-zapytał Niall
-Muszę się go o coś zapytać.-oznajmiłam i poszłam tam gdzie są łóżka. Wyjęłam telefon. Jak to dobrze, ze mam do niego numer. Zadzwoniłam. Odebrał po trzech sygnałach.
-No co tam Roberta?-zapytał
-Co ja mam niby śpiewać na tej trasie?-powiedziałam
-Swoje stare piosenki
-No okey,spoko-rozłączyłam się. Wiem zaśpiewam moją ulubioną piosenkę: "El Mundo Detras". Kocham tą piosenkę i wszystkie piosenki z płyty "Extranejra". Usiadłam na swoim poprzednim miejscu.  
-To co panna Pardo chce porobić?-zapytał Harry
-Chcę się powygłupiać-powiedziałam a chłopaki się zdziwili.
-Aha? Czy ty się dobrze czujesz?-zapytał Liam
-Tak, to co może nagramy filmik?-jeszcze bardziej się zdziwili. Ja zaczęłam się śmiać. Po chwili wszyscy się zgodzili na nagrywanie filmiku. Cały czas się wygłupialiśmy. Jednym słowem było śmiesznie. Po dwóch godzinach był postój. Wysiedliśmy z autokaru. Ja poszłam sobie kupić kawę bo staliśmy na stacji benzynowej. Zayn szedł za mną. On za to sobie kupił napój energetyczny. Gdy zapłaciliśmy za swoje "zakupy" poszliśmy do reszty chłopaków. Cały czas ktoś na nagrywał To chyba Josh ten cały chyba perkusista. Nie wiem na czym on gra wiem tylko, że ma na imie Josh. 
-Co nam dziś zaśpiewasz?-zapytał Niall
-A to będzie niespodzianka,a w dodatku Simon dął mi wolna rękę-poruszyłam śmiesznie brwiami. Chłopaki zaczęli się śmiać. Gdy wypiłam kawę i jeszcze trochę porozmawialiśmy poszliśmy do autokaru. Nagle dostałam pomysłu do napisania piosenki. Szybko wzięłam swój zeszyt i długopis zaczęłam pisać. Mam nadzieje, ze będzie boska. Nagle usłyszałam głos. Spojrzałam w górę.
-Co tam nasza Pardo tworzy?-zapytał Louis.
-Piszę piosenkę-odpowiedziałam i zaczęłam dalej pisać.
-Pewnie będzie boska-oznajmił
-Louis i tak nie będziemy razem-powiedziałam zmarnowanym głosem. On tylko przysiadł kolo mnie.
-Niestety wiem, niestety wiem-powiedział spuszczając głowę i kręcąc nią na boki. 
-Nie chcę powtarzać tego samego.-oznajmiłam i poklepałam go po ramieniu. On tylko się słabo uśmiechnął. Było mi go szkoda ale co ja poradzę. Sam do tego doprowadził. Nie wiem może i też ja ale 
było minęło.Louis teraz może być dla mnie najlepszym przyjacielem. 
-Mam nadzieje, że inny będzie lepszy-powiedział.
-Ale jedno muszę przyznać nie będzie tak zabawny jak ty-zaśmiałam się.
-Bo to tylko ja jestem tak zabawny-wyszczerzył swoje zęby. Przypomniały mi się chwile spędzone z Lousi'em. Uśmiechnęłam się do siebie.
-Ale trzeba przyznać było śmiesznie jak byliśmy razem-oznajmiłam
-I zawsze będzie śmiesznie-przytulił mnie. 
-I zawsze będziemy mieli siebie-wyszeptałam
-A ja zawsze będę cię kochał-powiedział wprost do mojego ucha. Nie wiedziałam co mu na to powiedzieć. 
-Louis...-zaczęłam ale mi przerwał
-Tak wiem nie chcesz tego powtarzać-odsunął się ode mnie. 
-Tak..-uśmiechnęłam się słabo. Jedna łza spłynęła po moim policzku. Louis szybko ją wytarł. Patrzyliśmy sobie w oczy przez jakiś czas. 
-O gołąbki chodźcie pooglądamy nasze stare filmiki-powiedział Harry. Zabije Styles'a za to co powiedział. Ale to później. Poszliśmy do reszty chłopaków. Usiadłam koło Zayn'a. 
-No co tam mała?z-zapytał Mulat
-A jakoś. Napisałam pierwszą wzrotke piosenki-pochwaliłam  się
-Ooo to dobrze-powiedział z uśmiechem
-Mam nadzieje, ze szybko ją wydam bo jak na razie jest fajna-powiedziałam i udawałam, że się modlę. Zayn zaczął się śmiać. Zaczęliśmy oglądać filmiki. Było śmiesznie ja to nawet się popłakałam ze śmiechu. Potem zaczęliśmy się wygłupiać.  Zayn wstał wyciągnął do mnie rękę
-Roberta podasz mi jabłko? Bo mnie brzuch już boli od śmiechu-zapytał. Wstałam i podeszłam do stolika z owocami. Wzięłam jabłko. Obróciłam je kilka razy w dłoni. Odwróciłam się i rzuciłam jabłkiem w Zayn'a. Nie wiem gdzie dostał bo akurat  byłam odwrócona w stronę Niall'a. On się śmiał. Już się domyślam gdzie dostał.
-Mnie się nie wykorzystuje-powiedziałam i poszłam dalej pisać piosenkę. 

                 ~*~
Dojechaliśmy do hotelu w Meksyku. Boże jak ja kocham to miasto. Tu nagrywany był serial "Zbuntowani". Tu po raz pierwszy zaczęłam śpiewać. Tyle tu wspomnień. Z moich zamyśleń wyrwał mnie Zayn
-Ej mała co ty ducha widzisz?-zapytał ze śmiechem
-Nie tylko wspominam sobie moje wspomnienia.-oznajmiłam rozmarzona.
-A co tu takiego się stało-zapytał zdziwiony.
-Tu był nagrywany serial "Zbuntowani" i po raz pierwszy śpiewałam.-odpowiedziałam. Nagle do nas podszedł Simon. 
-Mam dla was dobrą wiadomość.-oznajmił uradowany
-Jaką?-zapytałam
-Sprzedały się wasze wszystkie bilety na was występ.-powiedział prawie krzycząc. My tylko się ucieszyliśmy i poszliśmy do swoich pokoi. Weszłam do swojego. Z mojego telefonu włączyłam taką apkę gdzie można ćwiczyć swój głos. Zaczęłam ćwiczyć. Śpiewałam same wysokie głosy. Do mojego pokoju wszedł Simon. Skąd on się tu wziął.
-Boże jaki ty masz mocny głos taki mocny jak chłopaków-zachwycał się
-To przecież nic takiego. Jak się głos ćwiczy to się taki ma.-powiedziałam i Simon wyszedł. Aha? Spoko... Każdy tak robi... Dobra tam skończmy już ćwiczenie mojego głosu. Poszłam do salonu akurat tam siedzieli chłopaki. O czymś rozmawiali. Chyba mnie nie zauważyli. Przysłuchałam się rozmowie.  
-Chcesz to ją bierz-oznajmił Louis
-Lou mówisz o niej jak o jakiejś rzeczy-wtrącił się Zayn. Ciekawe o co chodzi?. 
-Ale ona jest rzeczą-powiedział Lou. Chyba chodzi o mnie. łzy mi napłynęły do oczu. Pociągnęłam nosem. Nawet głośno bo chłopaki się na mnie spojrzeli. Ja szybko uciekłam. Pobiegłam do swojego pokoju. Zamknęłam się w nim. Ja nie jestem żadną rzeczą, żeby tak o mnie mówić. Nie dam sobą tak pomiatać. Co to to nie. Gdy się trochę uspokoiłam wyszłam z pokoju. Powędrowałam do salonu. Zayn i Louis nadal tam byli. Nie zwróciłam na nich uwagi tylko usiadłam na fotelu. Do salonu wszedł Liam z Vici.
-WOW. Jaka napięta atmosfera-powiedziała Vici udając, że łapie powietrze.
-Chłopaki co się stało?-zapytał groźnie Liam
-Vici choć ze mną-oznajmiłam wstając. Poszliśmy się przejść po hotelu. Opowiedziałam jej co usłyszałam od chłopaków. Ona zaczęła mnie pocieszać jak to ona. Wtem usłyszeliśmy piski dziewczyn.....



__________________________________________________________________________________________________________________________________
TAKI TAM PREZENT ODE MNIE BO RZADKO WSTAWIAM A MAM WENĘ BO SŁUCHAM "DULCE MARIA-EL MUNDO DETRAS" KOCHAM TĄ PIOSNKĘ. DZIĘKUJĘ ZA TYLE WEJŚĆ I ZA TO, ŻE JESTEŚCIE <3
________________________________________________________________________________________________________________________________

piątek, 17 października 2014

ROZDZIAŁ 50


-Jak ja się cieszę-powiedziała z sarkazmem. Uśmiechnąłem się do niej. Po godzinie jazdy byliśmy u niej w domu. Weszliśmy i zobaczyłem,że na kanapie w salonie siedzi Miguel. Momentalnie zacisnąłem szczękę i napiąłem mięśnie.
-Miguel muszę się wyprowadzić do chłopaków ale możesz tu zamieszkać przez ile tylko chcesz-powiedziała w stronę swojego przyjaciela.
-Pomogę ci się spakować-oznajmił wstając i podchodząc do Roberty.
-To mam dwie osoby do pomocy-pokazała na nas-tylko się nie pozabijajcie na wzajem-pokazała na nas palcem. Uśmiechnęliśmy się do niej, a ona poszła do przodu.
-Mam pomysła-powiedział Miguel po cichu. Ja się do niego uśmiechnąłem. Może Mig nie jest taki zły jak mi się wydawał. Poszliśmy na górę. Miguel miał pomysła żeby zamknąć Robertę w szafie i udać,że ma duchy w domu. Gdy tylko weszła do swojej garderoby zamknęliśmy ją. Mieliśmy z tego bekę. Ona krzyczała i waliła w drzwi od garderoby, a my pwostrzymywaliśmy od śmiechu..
-Ale to duchy!-krzyknąłem
-Te duchy zaraz was zabiją!!-wydarła się na cały głos
-Chodzi o duchy czy o ciebie?-zapytał Miguel,a ja sie po cichu się zaśmiałem
-Liczę do 10 jeśli nie otworzycie wyważę drzwi!-krzykła i zaczęła odliczać.Gdy była przy 10 nie otworzyliśmy drzwi. Ona w nie uderzyła i potem usłyszeliśmy jak coś hukło. Pewnie się przewróciła. My wybuchliśmy niepohamowanym śmiechem. Roberta już nie krzyczała co było dziwne. Zaczęliśmy się martwić. Otworzyliśmy drzwi i zobaczyliśmy jak Roberta leży na ziemi.Podeszliśmy do niej.
-Roberta?-zapytałem niepewnie. Nic nie mówiła. Nachyliliśmy się nad nią,a ona w mgnieniu oka zbliżyła nasze głosy,że ja i Mig się stuknęliśmy. Upadliśmy na ziemię i złapaliśmy się za głowy. Roberta miała z nas bekę. 
-Duchów się wam zachciało-oburzyła się. Zaczęliśmy się śmiać. Potem pomogliśmy się jej spakować. Szczerze polubiłem Miguela. Nie jest taki jak mi się wydawało. Gdy Roberta była już spakowana zadzwoniliśmy po Paul'a by nam pomógł. On z chęcią przyjechał. Miguel został w Roberty mieszkaniu. Teraz rozpakowujemy się. Najpierw zajęliśmy się jej ubraniami. Nagle rozbrzmiał telefon Roberty. Odebrała go i gdy trochę się przysłuchiwała upuściła go na ziemie. Zaczęła płakać. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Podniosłem telefon i przyłożyłem do ucha.
-Słucham?-zapytałem
-Tak jak już wcześniej mówiliśmy Pani Jasmin Knowels, Pani Selena Gomez, Pani Victoria Justice i Pani Demi Lovato leżą w szpitalu w stanie krytycznym. Jeśli moglibyśmy prosić to żeby państwo przyjechało do szpitala-oznajmił męski głos za pewne doktor albo policja. Rozłączyłem się i zacząłem pocieszać Robertę.
-Ej mała spokojnie. Pojedziemy do szpitala i będzie okey-próbowałem ją pocieszyć. 
-Zayn one są w stanie krytycznym! One z tego nie wyjdą! Stracę moje najbliższe osoby! Nie będzie i nigdy nie było okey!- jej oczy były zapłakane i głos się łamał z każdą sekundą. Serce mi się krajało na ten widok. Szybko wybiegła z pokoju. Pobiegłem za nią. Usłyszałem, ze mówi coś do chłopaków. 
-Jakby co to jadę do szpitala i nie wiem kiedy wrócę i o ile wrócę!-krzyknęła
-Chłopaki jedziemy za nią!-krzyknąłem. Szybko pobiegliśmy do auta. Ruszyliśmy. W oddali zobaczyliśmy Robertę jak biegnie. Nagle wsiadła do jakiegoś auta. Nie wiemy czyje było to auto ale wsiadła i zaczęła jechać z tą osobą. Co jej strzeliło do głowy by jechać z jakąś obcą osobą do szpitala. Roberta była pierwsza w szpitalu. Ta osoba, z którą przyjechała już jej nie było. Wybiegliśmy z auta i pobiegliśmy do budynku. Przy recepcji stała Roberta. Podeszliśmy do niej. Coś tam pielęgniarka mówiła i po chwili czerwonowłosa poszła,a my za nią. Stanęła przy szybie. Spojrzałem na szybę i ujrzałem dziewczyny jak leżą popodłańczane do różnych maszyn. Boże ten widok łamie serce. Podeszliśmy do Roberty. Przytuliłem ją, a ona się we mnie wtuliła i zaczęła łkać.
-Roberta spokojnie-pocieszałem. Jeździłem ręką po jej plecach. Sam miałem łzy w oczach w sumie każdy miał łzy w oczach.Nagle do Liam'a ktoś zadzwonił. A skąd wiedziałem, że to było do Liam'a? A stąd, że wiem jaki ma dzwonek. Poszedł gdzieś. Nagle zobaczyłem rodziców Roberty.
-Roberta słonko-odezwała się mama Roberty. Ona się szybko odsunęła i pobiegła do swojej mamy i taty. Przytuliła ich. 
-Gdzie Mig?-zapytała
-Migel się nim opiekuje-odpowiedział jej tata. Fajne to nawet brzmi. Miguelem opiekuje się Miguel. Ale to nie czas na takie żarty. 
-Zayn choć na chwile-zawołał mnie Liam. Poszedłem.

                                                  ~ROBERTA~
Patrzyłam na dziewczyny, które leżały w śpiączce. Boże czemu akurat one? Sel, Demi, Vici były gwiazdami, które dopiero wschodzą,a Jas była modelką,którą każdy kochał. One mają jeszcze dużo do przejścia. Poczułam dotyk na ramieniu.
-Simon nas wzywa-powiedział Harry
-A niech sobie wzywa ja tutaj mam rodzinę w ciężkim stanie-powiedziałam dławiąc się łzami
-Ale on już wszystko zorganizował-ciągnął
-Nie zostawię ich samych-syknęłam i spojrzałam się na Harr'ego morderczym spojrzeniem
-Roberta idź my się nimi zaopiekujemy-powiedziała mama. Przytuliłam ich mocno ostatni raz i poszłam. Nie no Simon to chyba ma naprawdę nie pokolei w głowie. Nie wiem nawet po co nas wzywa. Gdy w końcu dojechaliśmy weszliśmy do domu. Simon stał na środku salonu z założonymi rękoma.
-Co chcesz?-zapytałam oschle
-Wyruszacie w trasę!-wykrzyczał. Chłopaki się tylko cieszyli ale nie ja. O nie. Poszłam szybko do pokoju Zayn'a, w którym teraz będę musiała mieszkać. Miałam ochotę wyskoczyć przez okno. Po co mi ta durna trasa. Przecież nawet nikt o mnie nie wie. Chyba. Wzięłam odpaliłam szybko mojego laptopa i weszłam na twittera. Miałam pełno powiadomień. WOW. Skąd aż tyle? Przecież nic takiego nie zrobiłam. Nagle zobaczyłam tweet od Simona. "Uwaga znalazłem nową gwiazdeczkę!Nazywa się Roberta Pardo! Niedługo odbędzie się jej pierwsza trasa koncertowa! Bilety już można kupić! Pozdrawiam Simon xx". No nie. Zamknęłam laptop i położyłam się na łóżku. Sama nie wiem kiedy odpłynęłam......
      Poczułam szturchnięcie. Z niechęcią otworzyłam oczy i zobaczyłam Zayn'a. Wow co to się stało, ze nie śpi? A no tak jedziemy w trasę koncertową. Z niechęcią wstałam i podeszłam do walizki. Wyjęłam z niej jeansowe, krótkie spodenki, luźną ,białą, krótką bluzkę z czarnym napisem "FUCK YOU" i inne potrzebne rzeczy. Poszłam się odświeżyć. Gdy się ubrałam i umalowałam zeszłam na dół. Tam już wszyscy siedzieli. Nie miałam ochoty na nic. Martwię się teraz o dziewczyny. Usiadłam na blacie (na który tak po za tym z trudem weszłam). Miałam spuszczoną głowę i patrzyłam na swoje gołe stopy. Zaczęłam nimi machać jak mała dziewczynka.
-Roberta zjedz coś-powiedział Harry. Pokiwałam głową na "Nie". 
-Nie możesz głodować-teraz odezwał się Liam. Szybko zeskoczyłam z blatu i pobiegłam do pokoju. Łzy mi spłynęły po polikach. Mam dosyć tego wszystkiego. Jak dla mnie to za dużo. Miałam ochotę też rzucić się pod auto i znaleźć się przy dziewczynach. Ale nie mogę. Czemu? Bo takto załamią się jeszcze inne osoby. Nagle do pomieszczenia, w którym ja się znajdowałam  weszła osoba. Ja siedziałam na łóżku i po cichu szlochałam. Ta osoba usiadła na łóżku.
-Wszystko będzie dobrze-odezwał się Niall. 
-Nic nie będzie dobrze-powiedziałam podnosząc wzrok na Niall'a
-Zaufaj mi wszytko będzie dobrze-posłał mi słaby uśmiech
-Sam w to nie wierzysz-oznajmiłam gdy wyczytałam mu to z oczu. Potem jeszcze z nim trochę porozmawiałam. 

-Choć-powiedział. Ja pokiwałam głową na  "Nie" równocześnie wypuszczając powietrze. Nie miałam ochoty nigdzie iść. 
-Roberta spójrz się na mnie-powiedział, a ja podniosłam na niego wzrok.-Moja dziewczyna, którą kocham też tam leży. Mi też jest trudno ale staram się pozbierać bo wierze, że Demi jest silna. Dziewczyny też są silne i ty możesz im pomóc taki w sposób, że miej myśl, że przeżyją-powiedział. We mnie coś pękło. Jeszcze bardziej się popłakałam i przytuliłam Horanka. Następnie ja założyłam czarne koturny i poszliśmy na dół. Mamy jeszcze godzinę do przyjazdu Simona. Usiadłam na fotelu. Przeokropnie mi się nudzi. Próbuję nie myśleć o dziewczynach. Kurde! Pomyślałam! Spokojnie Roberta. Wdech i wydech i tak do 10. Nie no dobra może nie aż do tylu bo się jeszcze zapowietrzę. Nagle do domu wszedł Simon. 
-Witam wszystkich!-wykrzyczał z radością. I z czego on jest taki szczęśliwy? Z tego, że moje najbliższe osoby leżą w szpitalu?
-Hey!-wykrzyczeli chłopaki
-Siema..-powiedziałam z niechęcią. 
-Oj Roberta nie smuć się jak pójdziesz do autobusu to ci się polepszy-powiedział Cowell.
-Może..-oznajmiłam i poszłam z chłopakami na górę po walizki. Weszłam do pokoju. Tam już był Zayn. 
-W autokarze są łóżka?-zapytałam on pokiwał głową na tak. Wzięłam moją walizkę. Nagle ktoś mi ją wziął. Nie był to żaden z chłopaków. Szybko spojrzałam kto to. Jakiś umięśniony facet. Spojrzałam się na niego spod byka. 
-Jestem Paul-powiedział
-Sama też dam rade-powiedziałam chciałam mu zabrać ale szybko ją wziął. No trudno.Zeszłam na dół. Simon mi kazał już iść do tourbusu.  Po chwili pojawili się chłopaki. Ja poszłam do łóżka. Położyłam się. Leżałam i myślałam. Ale nie mogłam zbyt długo tak myśleć bo ktoś mi musiał przeszkodził. 
-Roberta choć do nas-oznajmił Harry
-Daj mi 10 minut-powiedziałam 
-No okey. Dzięki-poklepał mnie po biodrze i poszedł. Nie miałam ochoty na nic........